Menu Zamknij

Świąteczne refleksje…

Czego możemy sobie życzyć w Wigilię roku 2022?

Przede wszystkim nie upadania na duchu. 

Podtrzymania w sobie wiary, że globalna grupa przestępcza głosząca coraz wyraźniej potrzebę utworzenia rządu światowego, sterowanego przez mafię, nie może zaplanowanego przez siebie pojedynku ze społeczeństwem wygrać. 

Patologiczni przestępcy są jeszcze w stanie wymusić na polskim rządzie podawanie śmiertelnie niebezpiecznych preparatów polskim dzieciom.  

Potrafią też wywołać, zwłaszcza w zachodnich społeczeństwach, narastające poczucie bezradności, bezsilności oraz otaczającego nas coraz szczelniej absurdu. Na szczęście czas globalistów nieubłaganie mija. 

Dlaczego?

Ponieważ się ujawnili. 

Po raz pierwszy w historii. 

A dokładniej – po raz pierwszy od 3 tysięcy lat. 

A już z pewnością od ostatnich 500 lat historii nowożytnej. Czyli od chwili, kiedy to zainicjowali, w Niemczech i w Anglii, nasiloną działalność – podziemną, osłoniętą tajemnicą, powiązaną z wielkimi pieniędzmi i zbrodnią. 

Wyszli zatem dwa lata temu na powierzchnię – prawdopodobnie na chwilę – w związku z czym z perspektywy świadomej części zachodniego społeczeństwa są już widoczni. Wyznaczonym przez globalistów reprezentantem do kontaktowania się z nami okazał się pan o nazwisku Schwab – znany z  roli organizatora Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Osobnik snujący na najrozmaitszych forach swoje dystopijne wizje i proponujący chore rozwiązania. Najgorsze z możliwych. Niemal każde z proponowanych przez Klausa Schwaba „rozwiązań” przenika zaledwie jedna obsesyjna myśl – dominacja.

Ideologię globalistów symbolizować powinna swastyka w tęczowych kolorach. 

Wyraźne w środowisku globalistycznym są bowiem zarówno odniesienia do nazizmu, do tej specyficznej formacji utworzonej przez Adolfa Hitlera, jak i do pewnego gatunku męskiego homoseksualizmu. Powiązanego w przypadku grupy globalistycznej z sadyzmem. A dokładniej, z sadomasochizmem. Co oznaczałoby, że globalizm powiązany został z ponadprzeciętną u mężczyzn zaburzonych potrzebą męskiej dominacji. 

Zatem nie jest to zwykła grupa przestępcza. To grupa przeniknięta patologią. Swastyka w tęczowych kolorach od pewnego czasu ich definiuje i określa. Podpowiada im przykłady z historii, wzmacnia ich poczucie identyfikacji. Chwilowo potęguje ich jedność i siłę. Jednak ta sama kolorowa swastyka powinna stać się przyczyną ich szybkiego upadku. 

Dlaczego? 

Ponieważ wybrany przez nich symbol prowokuje w sposób niezamierzony naszych sprzymierzeńców. A dokładniej – potencjalnych przeciwników globalistów. Okażą się nimi nie tylko aktywiści coraz liczniejszych konserwatywnych ruchów politycznych i społecznych; nie tylko duchowni oraz wyznawcy największych monoteistycznych religii świata, z judaizmem włącznie. Przede wszystkim będą to kobiety!

Płci pięknej przypaść ma bowiem – w końcowej fazie realizacji globalistycznego projektu – rola najniższa i podrzędna, rola przyszłych ofiar. Podobna do tej, jaka od rozpoczęcia „szczepień” wyznaczona została ludziom starszym i dzieciom. Nic dziwnego, że kobiety nie przyjmą globalistycznej propozycji z satysfakcją.

Swastyka w tęczowych kolorach symbolizować ma zatem przekształcenie narodowego socjalizmu w globalny komunizm. W rzekomy „wieczny raj na ziemi”, stanowiący syntezę wszelkich dotychczasowych eksperymentów totalitarnych –  faszystowskich, nazistowskich i komunistycznych. Swastyka symbolizuje w tym przypadku projekt, którego nie będzie w stanie zaakceptować żaden dojrzały mieszkaniec naszej planety. Propozycję globalistów zaakceptują wyłącznie „politycy”. Zwłaszcza „politycy” zachodni. De facto już to zrobili. 

Dlaczego?  

Dlatego, że wyróżnia ich ponadprzeciętna skłonność do ulegania sile. 

W ten sposób zostali dobrani. Tak od lat są kształtowani, a mówiąc wprost – tresowani. Sado-masochistyczne klimaty przeniknęły ich życie. 

Tymczasem siła nie zawsze manifestuje się w sposób fizyczny. 

To wcale nie musi być bicie. Przejawem nagiej siły są najczęściej pieniądze. Także władza, jaką „politycy” otrzymują, gdy dają sobą pomiatać.  Czasami dochodzi do tego szantaż, wymuszenie oraz groźba. Na szczęście groźby stosunkowo rzadko były dotychczas realizowane. Rzadko, jak na 8 miliardową ludzką populację. Jedynie w Polsce były realizowane częściej. 

Politycy zachodni spadli zatem najniżej. 

Wybrali życie w lęku, w stanie ciągłego zawieszenia. W zamian za pozory władzy, czasami za niewielki obszar władzy realnej. 

Mimo to niemal niczego już nie mogą. Ich poglądy nie mają znaczenia. Ich osobista pozycja, także sytuacja zarządzanych przez nich krajów, jest podobna. W każdej chwili okręcik, jakim sterują, może się wywrócić. W każdej minucie może nadejść katastrofa. Dlatego zrobią wszystko, żeby utrzymać się na powierzchni. Wykonają każde polecenie. 

Jeżeli każą im podawać śmiertelne preparaty obywatelom, będą je podawać. 

Gdy otrzymają rozkaz zmniejszenia populacji dzieci, zostanie wykonany. 

Nie ma takiej bariery, jakiej nie byliby w stanie dzisiaj przekroczyć. Zamiana polityków rządzących na „opozycyjnych” nic już nie da. Życie z poczuciem władzy, w ciągłym poczuciu zagrożenia i nieustannego lęku, stało się częścią ich osobowości.  

Jeżeli powyższy opis nie dotyczy wszystkich uczestników życia politycznego, to z pewnością dotyka tych, którzy politykami zachodnimi – w tym polskimi – zarządzają. Zimne, nieobecne spojrzenia stały się ich znakiem rozpoznawczym.

Co powinniśmy w tej sytuacji robić? 

My, Polacy, niewiele. Wystarczy się organizować. Jednak to najważniejsze, co potrzebne jest do upadku systemu, to nasza świadomość. Wystarczy spokojne zbieranie argumentów. Po czym do naszych racji należałoby przekonać choćby jedną – wcześniej niepewną i zdezorientowaną – osobę. Nie mamy problemu z ilością argumentów. Mamy wyłącznie problem z ich jakością. Dezinformacja towarzyszy bowiem nie tylko nałogowym odbiorcom mediów mainstreamu. Nam także. Czasami można odnieść wrażenie, że nam przede wszystkim.  

Na szczęście Polacy dysponują już prostym argumentem, ułatwiającym zdefiniowanie obecnej sytuacji. Argument wiąże się ze sprawą premiera Morawieckiego.

Na początku grudnia 2022 odbyła się konferencja prasowa w polskim Sejmie. Wystąpiło na niej trzech posłów oraz jeden dziennikarz śledczy. Powołano się na dokumenty zgromadzone w tzw. „archiwum Gaucka”. Przypadek referował dziennikarz przeglądający rejestry wschodnioniemieckiej tajnej policji. Czyli świadek. Zagadka wiąże się z zarejestrowaniem obecnego polskiego premiera – Mateusza Jakuba Morawieckiego – w roli tajnego współpracownika komunistycznej, niemieckiej bezpieki. Premier Morawiecki zarejestrowany został dwukrotnie, pod dwoma pseudonimami. Jego teczka pozostaje tajna. Tajny współpracownik, tajna policja, tajna teczka. Co z tego, że Stasi już nie istnieje? 

I co w związku z tym?

Ano nic. 

Nikt nie zamierza zagadki wyjaśniać. 

Polskie media, politycy oraz opinia publiczna, nabrały w tej sprawie wody w usta. Nikt nie zamierza w tego typu rejestrację, teczkę, ani w przeszłość obecnego polskiego premiera, wnikać. 

W obronie tajnej teczki wschodnioniemieckiej policji politycznej oraz prawa do utajnionej przeszłości czołowego polskiego polityka odezwał się wyłącznie pewien internetowy  –  słynący z „niezależności”, „opozycyjności” i „bezkompromisowości”  – dziennikarz z Włocławka. Na trzech posłów, jedno ugrupowanie obecne w polskim Sejmie oraz zaledwie jednego dziennikarza śledczego, wystąpienie opozycyjnego przeciwnika Morawieckiego, wygłoszone na kanale youtubowym w żarliwej obronie premiera Morawieckiego, powinno wystarczyć.

Dlaczego?

Dlatego, że polskie społeczeństwo jest zmęczone. 

Znużenie polskiego społeczeństwa tego typu przypadkami wydaje się zrozumiałe.

Pozostaje zastanawiające milczenie polskich mediów oraz  „polityków” opozycyjnych. Zwłaszcza mainstreamowych i zwłaszcza w tej sprawie. Także polskich służb tajnych, teoretycznie odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. 

Czy naprawdę nie chcą zagadki wyjaśnić? 

Czy bez sprawdzania są pewni, że w teczkach premiera Morawieckiego niczego interesującego nie ma? 

W jaki sposób posiedli wiedzę, że polski premier nie jest szantażowany?

Zapytajmy – przez kogo?

Ano przez tych, którzy zatajoną teczkę przechowują. 

Ewentualnie przez kogokolwiek, kto wie o jej istnieniu lub zgromadził mikrofilmy.

Zapytajmy inaczej:

– w jaki sposób media dowiadują się, że tej akurat sprawy nie należało publicznie poruszać?

Inne owszem, ale tej jednej akurat nie.

– czyżby na podobnej zasadzie, na jakiej nie należało poruszać w mediach tematu rzekomych „szczepionek”? Zwłaszcza poziomu ich skuteczności, śmiertelnych zagrożeń z nimi związanych oraz wyników badań naukowych owych preparatów.

–  w jaki sposób polityczni przeciwnicy premiera Morawieckiego i PiS-u dowiadują się, że to jedno zdarzenie nie może stanowić przedmiotu publicznej debaty? Czy bezpieczeństwo państwa, to nie jest temat ważny?

– wreszcie konkurencja w mediach i w polityce. Czyżby nie istniała?  

W ten sposób mieliśmy i w dalszym ciągu mamy do czynienia z dowodem potwierdzającym, że system się obnaża.  Nie po raz pierwszy w historii III RP.

Co oznacza tyle, że coraz wyraźniej widzimy polityczną kuchnię. Wszystko w jakimś sensie jest sterowane i ustalane wyżej. Najwyraźniej poza Polską. Politycy mogą oczywiście się kłócić. Momentami żarliwie, a nawet ile dusza zapragnie.

Tyle że tematy do owych zażartych kłótni wyznaczą im ludzie stojący od nich – nędznych polskich polityków opozycyjnych – w hierarchii wyżej. W hierarchii, czyli w systemie całkowicie utajnionym przed społeczeństwem.

W ten oto sposób dowiadujemy się również my, zwykli obywatele, że przypadkiem premiera Morawieckiego i jego tajnej teczki – schowanej na dnie szafy przez niemiecką policję polityczną – nie powinniśmy się zajmować.  A skoro tak, to akurat takim tematem chwilowo się nie zajmujemy. Zajmujemy się wyłącznie tym, czym zajmować się jeszcze możemy. 

Przed nadchodzącymi Świętami Bożego Narodzenia życzę wszystkim pogody ducha, jak najwięcej radości, mnóstwo zdrowia i jak najmniejszego kontaktu z wszelką dezinformacją. Wygramy tę wojnę tylko wtedy, gdy będziemy pogodni. 

Pogodnych, rodzinnych Świąt!

Marek Tomasz Chodorowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *